Podrabiane zegarki są dla fałszywych ludzi

  • Autor: Mateusz Sokół, Dariusz Chlastawa
  • /
  • Dodano: 23.02.2017
  • /

Z jednej strony branża zegarkowa od wielu lat boryka się z problemem podróbek, a z drugiej strony dużo nieświadomych klientów daje się nabrać oszustom i traci pieniądze wydane na zegarek, który okazuje się nic nie wartym przedmiotem, który niejednokrotnie nie ma nic wspólnego z oryginałem.
Wynika to oczywiście z jednego, prozaicznego wręcz powodu. Jest na nie popyt, a więc znajdują się i tacy, którzy starają się o podaż.

Kwestia podróbek od strony prawnej wydaje się dość jasna. Ustawa Prawo własności przemysłowej (art. 305) penalizuje wprowadzanie do obiegu towarów z podrobionymi znakami towarowymi (tzw. podróbek) karą od grzywny po nawet 5 lat pozbawienia wolności w przypadku, gdy ktoś z tego procederu uczynił sobie stałe źródło dochodu, lub chodzi o towar o dużej wartości. Można się też w tym przypadku odwołać do Kodeksu Karnego (art. 286. §1), Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji (art. 10. §1, art. 25. §1) i pewnie jeszcze wielu innych przepisów.

Skąd więc taki problem z podróbkami? Dlaczego przepisy nie są skuteczne lub ich przestrzeganie i egzekwowanie pozostawia wiele do życzenia?

Istnieje w tej kwestii wiele poglądów i opinii. Przypomina mi się tutaj jeden z wyroków Sądu Najwyższego z roku 2008 r., który uznał, że odsprzedaż podrobionych towarów oraz ich kupowanie nie stanowi przestępstwa paserstwa, gdyż nie spełnia ustawowego warunku "rzeczy uzyskanej za pomocą czynu zabronionego". I tak jak słyszymy, od czasu do czasu, o zlikwidowaniu jakiegoś zakładu produkującego podrobione perfumy, odzież znanych, luksusowych marek, tak handel podrabianymi zegarkami kwitnie w najlepsze i nierzadko można je zobaczyć na nadgarstkach, czasem niestety także osób z pierwszych stron kolorowych czasopism. 

Problem zaczyna się już w kwestii nazewnictwa. Nikt przecież nie nazywa podróbki "podróbką". W odniesieniu do zegarków, bardzo popularnym terminem, używanym przez handlarzy częściej z premedytacją niż nieświadomie, jest określenie "replika".

To określenie w odniesieniu do podrobionego zegarka jest już z definicji błędne, gdyż według Słownika Języka Polskiego jako replikę rozumiemy "kopię dzieła sztuki wykonaną przez autora oryginału". Nijak się to ma przecież do podrabianych zegarków. Ale zawsze ładniej to brzmi - przecież nikt nie przyznaje się, że na nadgarstku ma podróbkę markowego czasomierza. Nikt też sprzedając nie przyznaje się wprost do handlu podróbkami. Słowo "replika" stało się więc dość szybko słowem kluczem, którym bardzo chętnie, mniej lub bardziej świadomie posługują się osoby sprzedające zegarki.

Repliką, w odniesieniu do zegarków, można tymczasem nazwać modele zegarków, które wiele firm tworzy wzorując się na historycznych modelach. Należy tu bardzo mocno zaakcentować, że TYLKO firma będąca właścicielem danej marki może stworzyć replikę. Najprościej rzecz ujmując, replikę zegarka np. Omega może wytworzyć Omega, a nie chińska firma zajmująca się masowo „klepaniem” podróbek.

Pierwszym przykładem jaki przychodzi mi na myśl, może przez sentyment do marki, jest Longines Heritage 1935 zaprezentowany w 2014 r. jako odświeżona "reedycja" zegarka stworzonego w ubiegłym wieku dla Czeskich Sił Powietrznych.

Poniżej porównanie tych dwóch modeli , oba stworzone przez firmę Longines.

Kolejną sprawą jest szeroka dostępność podrabianych zegarków. Podróbki przywożone jako pamiątki z urlopów, wczasów zagranicznych są zjawiskiem coraz bardziej powszechnym. Trafiają na nasz rodzimy rynek i krążą niejednokrotnie po znanych portalach aukcyjnych, serwisach ogłoszeń lokalnych, trafiają do lombardów. W sieci funkcjonują także sklepy zajmujące się sprzedażą podróbek nazywanych często "zegarkami kolekcjonerskimi". Innym źródłem podróbek są azjatyckie serwisy sprzedażowe, w których podrabianych zegarków również nie brakuje.

Istotną kwestią jest to, co nazwałbym "społecznym przyzwoleniem" na handel, lub kupno podrabianych zegarków. Wiele osób niestety nie widzi w tym zjawisku żadnego problemu, nie dostrzega faux pas. Chęć posiadania luksusowego przedmiotu, zaimponowania przed znajomymi markowym logo jest czasem silniejsza, niż szacunek dla czyjejś własności. "Po co kupować zegarek za kilkadziesiąt tysięcy, jak można kupić identyczny za kilkaset" - niejednokrotnie spotkałem się z taką opinią, która jest niestety dość powszechna.

To, jak to określiłem, społeczne przyzwolenie, prowadzi w konsekwencji do rozwoju zjawiska jakim jest handel podrabianymi zegarkami. Mimo wielu wysiłków, mam tu na myśli działalność osób udzielających się na forach o tematyce zegarkowej i zegarmistrzowskiej, oraz grupach o tej tematyce, działających m. in. na Facebooku, ciężko dostrzec pozytywną zmianę w tej materii. Osoby handlujące w sieci nie mają więc często skrupułów i handlują podróbkami, korzystając ze wszystkich możliwych metod w tym również używania słowa - wytrychu – replika.

Regulamin najpopularniejszych serwisów aukcyjnych wyraźnie zakazuje handlu podróbkami, dając ich użytkownikom możliwość zgłaszania aukcji niezgodnych z zasadami. Niestety ten mechanizm nie zawsze jest skuteczny. Wiele osób zgłaszających takie zachowania skarży się na brak reakcji ze strony serwisu. Powody? Serwis bardzo często zasłania się tym, że zgłoszeń powinny dokonywać podmioty, które są właścicielami znaku towarowego. Twierdzą również, że nie mają  specjalistów którzy potrafią ocenić poprawność zgłoszeń ze strony użytkowników.

Niestety powszechnie mówi się wprost o złej woli administracji serwisu, który przecież czerpie zyski z prowizji sprzedażowych. Sprzedawcy omijają więc regulamin stosując wiele zabiegów - używając wcześniej wspomnianego terminu "replika", a także "zegarek kolekcjonerski", "zegarek z napisem ... [tu nazwa marki]". Kolejnym sposobem jest zupełne pomijanie kwestii oryginalności w odniesieniu do sprzedawanego zegarka. Jednym z najbardziej interesujących konceptów z jakim się spotkałem, jest sprzedawanie przedmiotu do którego jako "gratis" jest dodawany podrabiany zegarek. Wielu użytkowników serwisu zasłania się po prostu nieznajomością tematu. Przykład poniżej:

Serwisy ogłoszeń lokalnych, sądząc z doświadczenia, nie ingerują w proceder wcale, i go nie kontrolują. W przypadku lombardów stacjonarnych, coraz częściej wystawiających sprzedawane przedmioty również we wspomnianych wyżej serwisach sprawa przedstawia się podobnie. Sprawę grup na Facebooku, które są miejscem handlu między przypadkowymi osobami, pominę tutaj milczeniem.

Ostatni problem. Producenci podróbek, mając świadomość działań ludzi, którzy nie godząc się z handlem podrabianymi zegarkami, podejmują działania w celu wyeliminowania tego procederu, stosują coraz lepsze materiały, jakością wykonania oraz podobieństwem do oryginału, dążąc do perfekcji. To powoduje problemy w rozpoznaniu podróbki, nawet przez osoby dobrze orientujące się w temacie, i naraża coraz większą grupę konsumentów na nieświadome kupno podróbki. Niejednokrotnie spotkałem się z historią osoby która została w ten sposób oszukana, tracąc sporą kwotę wydaną na zegarek, który okazał się zwykłym bublem.

Uważam, że warto pomyśleć o szerokiej kampanii społecznej, medialnej, o charakterze edukacyjnym. Mogła by ona być konkretnym sposobem na walkę ze zjawiskiem handlu podróbkami. Warto by włączyć w te działania osoby związane z branżą, handlowców, oraz pasjonatów, których w naszym kraju przecież nie brakuje.

Jedną z niewielu organizacji, która na dzień dzisiejszy taką akcję prowadzi jest Klub Miłośników Zegarów i Zegarków – www.kmziz.pl. Warto wspomnieć spektakularną akcję niszczenia podróbek z Kurtem Klausem – więcej można poczytać tutaj:

 http://ww.pb.info.pl/archiwum/index.htm?idk=3&ida=1099&page_news=14&dk=tak

Co więc zrobić, by chronić się przed kupnem podrobionego zegarka? Robiąc zakupy w sieci warto wybierać sklepy, które działają w oparciu o zarejestrowaną działalność gospodarczą. Wybierając zakupy na portalach aukcyjnych warto z kolei zwrócić się o pomoc w ustaleniu oryginalności zegarka odwiedzając fora o tematyce zegarkowej, np. forum KMZiZ, bądź którąś z grup zrzeszających pasjonatów zegarków na Facebooku - koniecznie zapoznając się przed zadaniem pytania z zasadami panującymi w tych miejscach, czyli regulaminami.